*oni – bez siebie*

 

*oni – bez siebie*

Ona

zakrywasz twarz milczeniem

choć mogę ci pomóc

dlatego jestem

On

wiele lat minęło

odkąd ją poznałem

wciąż jest we mnie

Ona

wspominając tracisz

będzie z tobą

wszędzie

On

miała na imię…

nie wiem

czy chcę to pamiętać

Ona

była żoną tamtego księcia

marzyła tak samo

jak inne

On

kobiety są po to

żeby się żyło piękniej

lepiej

Ona

kobiety są od zawsze

wierne złudzeniom

tak jest, tak było i tak będzie

On

ale widziałem w niej

miłość

była we mnie, ze mną – wszędzie

Ona

Bóg stworzył kobietę

by się w niej przeglądać

On

Boga nie ma

więc czym jest miłość

ta każda

ta następna

Ona

tylko kolejną lekcją

żebyś zrozumiał

dlaczego bez niej nie istniejesz

ela30

Advertisements

“Stres mnie raz kuźwa zabił” – moja sąsiadka pisze książkę.

Wieje wietrzyk, wieje. Deszczyk pada równo. Raz padnie na kwiatek, raz padnie na… Dokończ zdanie, a wygrasz książkę, którą właśnie pisze moja sąsiadka „Stres mnie raz kuźwa zabił”.

Przeglądam od jakiegoś czasu portale społecznościowe, na których mnożą się pozycje wydawnicze, które gwarantują ci sukces w życiu, lub pozbycie się stresu w ramach bonusu, jak zakupisz dwie książki. Nie mówiąc już o szczęśliwych związkach. Kilkanaście lat temu, pracując w radiu, przeprowadzałam wywiady z „autorytetami” typu Ewa Foley. Zauważyłam dziś  jedną rzecz, że większość osób powiela cudze pomysły w tych książkach, rzadko wprowadzając w to swoje własne prawdziwe umiejętności, które zagwarantują ci zmiany. Robią to również „gwiazdy”, które rzekomo przewartościowały swoje życie afirmacjami, ale widzę też, że to są powielane metody. Dziś jest to ich sposób na zarabianie. Niewątpliwie nowy sposób. Dwadzieścia lat temu również waliło mi się życie ze wszystkich możliwych stron, dlatego zasiadałam do takich afirmacji i praktyk duchowych, i „o matko” – skrzywdziłam się. Szanowni państwo to, że jesteśmy podobni do swoich rodziców, nie jest jednoznaczne z tym, że jesteśmy nimi. Każda mądra książka zwala wszystko na dzieciństwo, bo na co ma zwalać. Na coś, czego nie jesteś w stanie pamiętać, ani sobie tego uzmysłowić. Tak jest łatwiej. Wiele duchowych praktyk zapewnia wiele wizyt terapeucie, czy kolejnemu wynalazcy afirmacji, które uważa za niepowtarzalne.  Nie mówię, że kupowanie takich książek jest złe, ale sprawdzajcie komu ufacie. Miłego popołudnia.

ela29

“Karmiczny dług” Elżbieta Walczak – wiersz z tomiku “Jestem niegrzeczna”

*Karmiczny dług*
wróciła
żeby zobaczyć się z tobą
jest
pomiędzy chaosem a świadomością
jeśli nie pojawisz się na jej drodze
przepłyną przez nią demony przeszłości
pamięta
że ją skrzywdziłeś

TY odebrałeś jej wszystko
ale BÓG nie odebrał jej pamięci
być może ani ty ani on nie wiedzieliście
wtedy
że musi istnieć równowaga
pomiędzy braniem i dawaniem

nie żyje teraźniejszością
w tej przestrzeni nie ma bezinteresowności
stoi
pomiędzy chaosem a świadomością
przepływają przez nią żywioły
nie wie czy to życie
jest dla niej karą czy nagrodą
za popełnione w przeszłości uczynki

uśmiecha się i zabija pamięć o tobie
nie wie
czy tym razem wybaczy jej Bóg
pamięta
że obiecała sobie kiedyś że wróci
żeby zobaczyć się z tobą

spłaca karmiczny dług

kiedy opuszczą cię demony przeszłości
pokochaj od nowa
zamów z boskiej palety zdarzeń inne życie
bądź na to gotowa

ela28

*to się chorobą stało*

 

***

dręczy  mnie  to  rozmyślanie
o  kształcie  twojej  twarzy  gestach  zwyczajach
złości  mnie
kiedy
nie  ma  w  tym  zaspokojenia
za  chwilę
rozpłaczę  się
a  może  uśmiechnę
przyspieszę  oddech
żeby  pulsować  z  tobą
bez  przerwy  czymś  poruszam
żeby  nie  zasnąć
ustami
powiekami
dłońmi
kiedy  cię  poznałam
nie  byłam  chora
to  się  chorobą  stało

ela25

*przez niedomknięte drzwi*

*przez niedomknięte drzwi*

 

dlaczego bez przerwy domagasz się

bezsensownych porad od kogoś

kto postanowił wyjść na chwilę

żeby nie stać nieruchomo

 

przez niedomknięte drzwi słyszę

że wyświadczam ci przysługę

żebyś poczuł złość w jej świętej postaci

 

widzę przez szczelinę

że czujesz coś, bo zostałeś wygnany

ale nie ma we mnie empatii

w takim położeniu od dawien dawna

jest człowiek

 

wysuwa się przez niedomknięte i zakamuflowane

mając nadzieję, że nie będzie musiał iść

po coś

utartymi ścieżkami

 

widzę jak tupiesz nogą i drżysz jak oszalały

rozdzierasz się na pół

zerkam na ciebie chciwymi oczami

ale jest już was dwóch obezwładniających

bezsilnością albo pożądaniem

 

nie zazdroszczę jednak tej

która dorobi klucz i stanie w drzwiach

które nigdy się nie domykały

 

patrzę przez prześwit

ale nic na to nie poradzę

nie wiem nawet

jak brzmi twoje jedno imię

 

a może jest was więcej

rozdartych na pokaz

dla pozostałych

Życiorysy

Moja Arka Noego

Od czterdziestu dni pada z przerwami, więc zostałam wybrana (nominowałam się sama). Na papirusach formatu A4, wpatrzona w obraz Edwarda Hicksa, tworzę listę normalnych ludzi, którzy powinni ze mną przetrwać ten potop. Zabiorą ich ze sobą na swoją arkę. Chyba, bo dwóch już skreśliłam. Właściciela radia, który głodził swoje konie, też. Chciałam, żeby został ze mną mój kot, ale umarł przede mną. To może Marian, przyjaciel z dzieciństwa, siłacz i budowniczy polskich dróg, po których nie da się dzisiaj przejechać, albo przedstawiciel Rodzinki.pl, żeby rozśmieszać w chwilach kryzysu, jak znów zacznie lać. Sprężaj się, bo może być tylko ośmiu. Wiem. W takim razie Jacek i Maryla, ten udany duet, co śpiewał ostatnio w Opolu. Chociaż nie, za dużo razem ważą. Nie masz na swojej liście dwóch normalnych, takich, którzy nie wypieprzą cię z twojej arki w razie potopu? No nie mam. Chociaż, jest jeden taki. Siedzi skurczony w fotelu ze strachu, że odejdę. A odejdziesz? To tylko szczur, więc zabiorę go ze sobą.

ela23

Elżbieta Walczak fragment opowiadania “Przez niedomknięte drzwi” (2)

Pachniała jaśminem i była taka delikatna. Zebrało się wokół nich zbyt wielu reporterów. Jej oczy mówiły „Nie dzisiaj”.

– Dobrze, leć i świętuj. Spotkamy się kiedy indziej. – Pocałował ją dotykając jej ramion.

Szedł nie spiesząc się. Na ulicach było pusto, jak zwykle o tej porze.

– Masz papierosa? – Usłyszał głos prostytutki, która zawsze w soboty stała w tym miejscu.

– Mam, ale na górze.

– To prowadź. – Uśmiechnęła się do niego, zrzucając z ramion płaszcz.

Widział ją w tym miejscu od kilku tygodni, ale dopiero teraz zauważył, że jest atrakcyjną młodą kobietą w teatralnym makijażu, który ją szpecił.

– No, prowadź. Nie bój się, przecież cię nie zjem. Jesteś już dużym chłopcem. Mam małą flaszeczkę ze sobą, wynagrodzę ci jakoś.

Kiwnął palcem dając znak, żeby szła za nim.

Wziął od niej płaszcz, zerkając na jej włosy, które były matowe i bez połysku.

– Kup ode mnie ten zegarek, bo nie mam forsy. A muszę zrobić jakoś skrobankę.

Nosiła w sobie dziecko. Z pewnością chłopca, który będzie się bał każdego jej spojrzenia. Tak myślał oglądając srebrny zegarek, który na pewno ukradła. Zapłacił jej za niego tyle, ile chciała, a nawet więcej.

– Wejdź dalej, zrobię ci drinka. Na nocnym stoliku leżą papierosy. Weź wszystkie.

Wypiła alkohol duszkiem. Włączył muzykę.

– Jesteś średnio rozmowny.

– O czym chcesz mówić? – zapytał.

– O czym można rozmawiać z prostytutką? O życiu – spojrzała w kierunku niedomkniętych drzwi. – Tam ktoś jest?

Nie odezwał się.

– Widzę jakiś cień. Widzisz też? Co z tobą? Odezwij się do cholery! Czy tu ktoś z tobą jest? Chodzi ci o rżnięcie w kilku?

– Nie podchodź do drzwi i najlepiej się zamknij.

– Co jest gościu grane? Poderwała się z fotela, ale upadła na niego z powrotem.

 

*

– Nie żyje od co najmniej ośmiu godzin – niski policjant, którego cień było widać na murze teatru, zakrywał twarz kobiety czarną płachtą. – Zbierajcie dowody. – Młody sierżant, który stał obok niego zwymiotował. – Przepraszam, jeszcze nie widziałem czegoś takiego. – Ja też synu. – Jego cień przesunął się w kierunku śmietnika. – Zajrzyjcie tam. Ustalcie sierżancie tożsamość ofiary.

baner nienasycenie