Enamorada odcinek IV – przepowiednie Rysia

– No widzisz – zaniepokoił się Diego – Co teraz? A jak mnie zdradza? Poradźcie coś.
– Szkoda mi ciebie, bracie – odrzekł Mati – A jak zdradza? Mam pomysł: zaprośmy do nas Rysia. Może odpowie na parę pytań.
Troszkę żartowaliśmy sobie z naszego gościa, ale mieliśmy do tego prawo, byliśmy już po piątym winku.
– Tego Rysia, co ze zwierzakami gada?
– Tak, Rysiu nie wygląda, ale parę rzeczy wie. Co ty na to, Ela?
– Panowie, idę po Rysia! Takie rzeczy trzeba rozjaśnić, to znaczy wyjaśnić. Jak Rysiu coś wie, to niech mówi.
Ryszard chętnie podjął się konfrontacji z podświadomością Bąbla. Zeszli z Carmen bez sprzeciwu.
– Trzeba zapalić świeczkę – zarządził Ryś – Muszę widzieć pana aurę. To ważne. Jak czerwona, to miłość jest, jak zielona czy jakaś tam, to trzeba będzie myśleć.
– Czy ja umrę? – spytał Diego.
– Co pan widział w tym swoim świetle? – spytał Rysiu.
– Mojego padre – odpowiedział Diego.
– Ano widzi pan. To ważne. Pana ojciec kocha. Pan musi zapalić świeczkę. Zanim się to zrobi, trzeba zadać podświadomości pytanie – nawet mi się podobało.
– Jakie pytanie? – Diego był jednak coraz bardziej przestraszony.
– Można zapytać na przykład: czy wybór mojej miłości życia, jest prawdziwy i trwały?
– Nie zapytam, bo to wiem. Co ten facet za pierdoły opowiada. Wiem, z kim się żeniłem. Kocham ją. Nie będę o nic pytał.
– Zapal. Zobaczymy – podał Diego zapalniczkę.
– Dobra. Zobaczymy, karamba! – Uf, zapalił.
– Ano widzisz pan – przyglądał się aurze Rysiu.
– Co pan widzisz? – spytał Diego.
– Proszę pana widzę, tak: aura prawie pomarańczowa, trochę jakby czerwona.
– Co to znaczy, kurde ? – rozłościł się Diego.
– Pomarańczowy. Objaśniam: żywotny, energetyczny, aura przejdzie za jakiś czas w czerwony: kolor agresji i zmysłowość. Objaśniam – musi pan być dla niej delikatny i czuły. Pana agresja ją zmęczyła, szuka podświadomie miłości i czułości.
Diego nie odezwał się, był wpatrzony w płomień i leciały mu łzy po policzku. Brazyliada na maksa.
– Szuka podświadomie miłości? A ja? Co się stanie ze mną? – wyszeptał nasz sąsiad – Zawsze szukała podświadomie czegoś albo kogoś. A jak nie jestem ojcem Lilki? – płakał jaj bóbr.
– No i widzisz Rysiu, co zrobiłeś – skarciła go Carmen.
– Senior Diego! Niech się pan ogarnie, ojcem Lilki jest…
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, więc nie usłyszałam, kto jest ojcem Lilki. Phototastic-2015-11-29_7e5ba5b0-4591-4f7a-b4d6-34b53a8d1ad9[1]

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s