Elżbieta Walczak ebook Karmiczny dług – fragment

 

Gerante i Setyński poznali się w Saragossie. Jonasz sprzedawał w tym czasie nieruchomości. Wiedział o nim wszystko. Gerante był niezłym kąskiem dla każdego początkującego biznesmena, który po przeczytaniu książki motywacyjnej „Milionerzy” pragnął tylko jednego – znaleźć się na szczycie.

– Witam, nazywam Jonasz Setyński. Czy dodzwoniłem się do domu seńora Gerante?

– Tak – usłyszał w słuchawce kobiecy głos – kto po tamtej stronie? Setyski?

– Nie, Setyński – Jonasz poprawiał sygnet, trzymając słuchawkę. Jestem właścicielem biura nieruchomości w Los Angeles i mam dla pana Gerante informację, która powinna go zainteresować.

– A coś więcej? Co to za propozycja? Jestem żoną i menadżerem seniora. Proszę o szczegóły. Jeśli zainteresuje mnie pan w trzy minuty, to obiecuję spotkanie.

Setyński wyjął chusteczkę z kieszeni marynarki i przetarł pot z czoła.

– Wczoraj wróciłem z Lhasy w Tybecie…

– Ze świętego miejsca? – usłyszał pytanie kobiety, która od razu sprawiała wrażenie niedostępnej suki.

– Tak. Przed klasztorem Jokhang spotkałem starego Chińczyka, który opowiedział mi pewną wizję.

– Nie wierzę w przeznaczenie – głos delikatnie dawał do zrozumienia, że ta rozmowa nie ma sensu – ale proszę, zostały panu dwie minuty. Postaram się nie przerywać.

– Ten Chińczyk – przetarł pot, choć przygotowywał się do tej rozmowy dwa dni, ćwicząc przed lustrem mimikę twarzy i modulację głosu – powiedział trzy zdania, które mnie zaskoczyły, dlatego zadzwoniłem – ściszył głos i delikatnie zmienił grymas ust. – Powiedział „Miguel Gerante z Saragossy odmieni los tybetańskich kobiet. Zrównoważy ich piękno i elegancję, uporządkuje styl” – wypowiedział trzy magiczne zdania i zatrzymał się. Odwrócił usta od słuchawki, żeby nie było słychać jego przyspieszonego oddechu.

– Może pan powtórzyć trzecie zdanie, bo nie dosłyszałam – pani menadżer miała wyraźnie gdzieś jego przesłanie.

– Uporządkuje styl – powtórzył z ciśnieniem w skroni, które spowodowało zawrót głowy.

– To słowa znanego dyktatora mody, nie Dalajlamy

Odetchnął. Zrozumiała.

– Właśnie to powiedział i dodał: „Według mojego feng-shui powinien stworzyć dom mody w willi Wasguez. To miejsce, w którym wszystko się uporządkuje”.

Nie wiedział, skąd ta końcówka przyszła mu do głowy, ale czuł, że wygrał transakcję opchnięcia nieruchomości Wasgues, która była dla niego wrzodem na dupie od co najmniej trzech miesięcy. Wiedział, że Gerante kocha te klimaty i że od dwóch lat szukał możliwości kupienia domu w Tybecie. Jonasz miał swoich informatorów w firmach brokerskich.

– Słyszałam już różne wariackie wersje handlowych formułek, ale ta jest najlepsza. Zapraszam. Możemy otworzyć oboje kalendarze i wyznaczyć datę spotkania.

Miesiąc później Setyński i Gerante lecieli razem do kraju, w którym mieszają się legendy z faktami.

– Wiesz Jonaszu, że pierwsi tybetańscy królowie zstąpili z nieba – stwierdził Gerante popijając drinka z Setyńskim po zakończonej transakcji kupna willi Wasgues. – GUM był pierwszym mistrzem zaawansowanej magii. Oczarował lud praktykami tantry. Tantry obejmują szeroki wachlarz rytuałów, modlitw, mantr i zaklęć magicznych. Tantra jest najczęściej pojmowana, podobnie jak buddyjska „droga środka”. Trzeba przy tym zauważyć, że bardziej liberalnie traktuje słabości człowieka i najczęściej nie neguje jego seksualności. Dlatego „prawym” joginom i buddystom, a także chrześcijanom, jej filozofia może się wydawać nawoływaniem do rozwiązłości. Nie o to jednak chodzi w tantrze, która jest duchową praktyką – Gerante w tym momencie wyglądał jak pasterz, mówiący do pasącego się barana, który średnio miał ochotę słuchać wynurzeń mentalnych swojego pana. – Widzisz Jonaszu, że parę rzeczy wiem. Jestem jak chiński mur – silny i twardy. Jak Nataradża, lekko stąpający po ziemi tancerz.

– O czym on kurwa do mnie mówi? – pomyślał Jonasz, który sam sprzedając swoje książki motywacyjne pierdolił swoim swoim czytelnikom podobne głupoty.

– Lubisz się rozwijać Jonaszu – kontynuował Gerante. – Stosujesz w swoich książkach metody pracy z umysłem, dzięki którym możemy decydować, że życie to wyłącznie komedia. Unikasz tragedii, Jonaszu. Starasz się być wyłącznie pozytywny. Jeśli utrzymasz właściwą motywację, przetrwasz, ale jeśli odpuścisz, to twoje życie zamieni się w koszmar. Równowaga, kolego, to jest stan ducha, do którego dążę. I tobie też radzę. Jak? Jesteśmy w Tybecie. Odwróć się, kolego.

Jonasz odwrócił głowę w kierunku ściany, na której wisiał wielki plakat, na którym widniała kolejna tybetańska mądrość:

„Tantra, którą oferujemy może być czymś co jednorazowo wzbogaci twoje życie seksualne albo stanie się długofalową Drogą Rozwoju. To kolejne etapy, które możesz świadomie poznawać i przekraczać: od bogatszego życia seksualnego, przez pełniejsze, bardziej świadome związki, przemianę pozostałych dziedzin życia, aż po rozwój duchowy i samo urzeczywistnienie, oświecenie”.

– Stawiam Jonaszu wizytę w tym klasztorze – Gerante dotknął delikatnie swojego krocza. Nie potrafił ukryć podniecenia, które powodowało zaniepokojenie i chęć natychmiastowego działaKarmiczny dług

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s