Fragment scenariusza sztuki ENAMORADA – komedia muzyczna . Obsada dla 5 aktorów.

 

ENAMORADA

 

SCENA PIERWSZA

(A)

WNĘTRZE. SALON-DZIEŃ.

( Ela, Mateusz, Carmen )

 

( ŚWIATŁO : ELA – LAT 45 -50 bezrobotna dziennikarka).

 

VOICE OVER

Jestem bezrobotną dziennikarką. Mam ponad czterdzieści pięć lat. Parę dyplomów i certyfikatów, które wiszą nad biurkiem. Nigdy nie dostałam długopisu ani zegarka w podziękowaniu za wysiłek, jaki włożyłam w swoją pracę. Moje zmarszczki zaczęły się przenosić przez ekran telewizji. Komuś to przeszkadzało. Moim widzom chyba nie. Zwolnili mnie tak, po prostu, po piętnastu latach wkładanie energii, wysiłku i realizowania moich pomysłów dla kogoś. Obraziłam się na świat. Od pół roku siedzę w domu, oglądam seriale, ćwiczę pilates i dużo czytam.

 

(Słychać rżenie koni i szczekanie psów – OFF.

ELA podchodzi do posążka feng – shui).

 

V.O.

Coś się jednak zmieniło w moim życiu. Może wpływ

miało na to feng-shui, którym zainteresowałam się

z nudów. Kształtując odpowiednio kierunek „Ti” i

„Ren” zyskujemy odmianę swojego losu. Postawiłam

chyba nie po tej stronie, bo nic się nie    zmieniło.

 

(Przez pokój przebiega MATEUSZ – mąż ELI lat 45-50.Prezes spółki Matela – sprowadzającej kubański tytoń).

 

V.O

Mateusz jest poważnym biznesmenem. Prezesem spółki

MATELA. Ładna nazwa, kobieca. Jesteśmy małżeństwem

od dwudziestu lat. Udanym? Czasami strzelamy fochy,      a czasami nie. To, co się dzieje teraz w naszym

życiu, to niezły scenariusz na serial polsko –

brazylijski.

 

(Do pokoju zagląda CARMEN – SŁUŻĄCA. ELA pokazuje ręką, żeby wyszła).

 

 

V.O.

Jestem pod wielkim wpływem serialu o seniorze

Manczeho, dlatego Marysię, naszą służącą z Bzowa

nazwałam Carmen. Taka walka z nudą. Od pół roku

sama tworzę klimat, w którym nie potrafię się

odnaleźć. Przyzwyczaiłam się i pokochałam ten

czas. Nazwałam ten stan, swoją prywatną

brazyliadą.

 

(ZMIANA ŚWIATEŁ.PIOSENKA.ŚPIEWA ELA.TYTUŁ „No voy a cambiar”. AKOMPANIAMENT zespół The Enamorada).

 

(PIOSENKA NR1 „NO VOY A CAMBIAR”).

 

(ELA rozkłada pasjansa. Do pomieszczenia wchodzi MATEUSZ).

 

MATEUSZ

Znowu stawiasz pasjanse? Krawat mi popraw,

mam spotkanie z zarządem. Spóźnię się.

 

ELA

Zarząd ma jakieś imię?

 

MATEUSZ

Matela, jak moja firma. Foch?

 

ELA

Kiedy wrócisz?

 

MATEUSZ

Jak się przedłuży, to dam znać.

 

ELA

Jak ci się wydłuży, to też daj znać.

 

MATEUSZ

Ela, proszę cię. Te twoje żarciki już

mi się przejadły. Zrób coś pożytecznego,

paellę albo krewetki. Po coś te programy

kulinarne chyba oglądasz. Lustro przetrzyj bo

zniekształca, żelu zabrakło. Zadzwonię do

Kwiatkowskiej.

 

ELA

Po co mi o tym mówisz?

 

MATEUSZ

Czas, czas mnie goni. Ostro i do przodu.

Jak się prezentuję? Dam im dzisiaj popalić.

Nie siedź godzinami przy tym telewizorze i zostaw

te karty. Miłego dnia.

 

(MATEUSZ zawraca z patio).

 

MATEUSZ

Na patio śmierdzi kocimi szczynami. Zrób coś z   tym.

 

ELA

Miau…

 

MATEUSZ

Powiedz Carmen, że kot sąsiadów znowu tu nasrał. Macie obie szczęście, że nie wdepnąłem. Adios. O, żeż gówno. Karamba!

 

(MATEUSZ wychodzi. Słychać rżenie koni i szczekanie psów – OFF

ELA staje przed lustrem, sprawdza zawartość żelu, przygląda się sobie).

 

ELA

Urocze. Kosmetyki Kwiatkowskiej. Wiem, do

do czego pijesz Mateuszu. Jak bezrobotna,

to dystrybutora chce ze mnie zrobić, kretyn. Nawet

gówno małego kotka mu przeszkadza.

Witam, doniosłam państwu pachnidła na lata całe

          Polecam Dońa Ela. To lustro faktycznie

zniekształca. Biodra jakby szersze, dwa nowe włosy

na brodzie, zmarszczka na czole. Czyżbym usunęła nie to, co trzeba?  Była wcześniej, czy nie? A gdyby tym razem  powiększyć sobie piersi i wyjechać w poszukiwaniu przygód? W poszukiwaniu prawdziwej… nie powiem, tego słowa na M. Inny klimat, inny czarujący kruczoczarny Mateusz. Oszukam przeznaczenie. Niech będzie blondyn, Bradzio Pidzio, si. Niech ma brodę

albo coś dłuższego. Włosy niech będą dłuższe, może

być owłosiony cały. I niech to będzie masażysta.

 

 

(ELA dotyka swoich piersi).

 

Niewidomy masażysta. Ole!

 

(Wchodzi CARMEN staje za ELĄ. ELA widzi ją w lustrze).

 

ELA

Nie wołałam. Weszłaś tak cichutko. Nawet nie

szurasz kapciami. Brawo. Co tam?

 

(ELA siada przy stole. CARMEN porozumiewa się tylko gestami tańca flamenco ).

 

 

 

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Zgaduję moja droga. Przyniosłaś śniadanie i

korespondencję dla pana Mateusza. Połóż, proszę.

Nie odchodź, musimy coś ustalić. Nie mam nic do

Bzowa Marysiu, ale tu chodzi o wiarygodność.

Bzów. Taka se droga i taka se willa, prawie

jak Sewilla. Czasami nie rozumiem, co mówisz.

Gesty muszą być szersze, jaśniejsze, bardziej

wymowne. Kolec z nosa wyjmij, zbyt pretensjonalne. A teraz spróbuj. Aha, id tego momentu masz na imię Carmen.

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Powiedziałaś, że Mateusz mnie kocha?

Jak twój mąż ciebie?

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Kogo to obchodzi, że masz Rysia? Czy on się stara?

No, pach-pach, może da się zrozumieć.

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Ale, że co? Przynosi ci kwiaty, dlatego wiążesz

mu krawat? Gesty muszą być jednak bardziej

wyraziste.

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Od jakiegoś czasu zmienił się.

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Ciągle czegoś szuka. A czego taki Rysiu może

szukać? Czystych majtek? Wódki? Oj tam Carmen,

znajdziecie to, czego szukacie. Oby nie w kimś

innym. Tylko nie mów mi tego słowa na M!

Nie mam głowy, żeby rozumieć.

Przejedź szmatką posążek buddy, bo przez ten

kurz przestałam być ukochanym dzieckiem

wszechświata. I włącz telewizor.

 

(Carmen wychodzi. Ela ogląda w telewizji program, który stworzyła, a który prowadzi już ktoś inny).

 

REDAKTORKA

(OFF)

Witam państwa w dzisiejszym programie „Kawa, czy kawa z cukrem”.

 

ELA

Jesteś zasrańcu. Zarżnęłaś moje medialne  dzieciątko!

 

REDAKTORKA

(OFF)

Dziś gościmy znanego terapeutę pana Bana.

 

ELA

(Ma schowaną pod telewizorem butelkę z alkoholem).

 

Skąd go wytrzasnęłaś, amatorko?!

 

TERAPEUTA

(OFF)

To trudne, wiem. Zmiany muszą dokonać się

w nas samych. Co wewnątrz, to na zewnątrz.

Trzeba zmienić nawyki myślowe.

 

ELA

To prawda. Jeśli ten pan w środku wygląda  tak,

jak na zewnątrz, to gratuluję.

 

TERAPEUTA

(OFF)

Każdą terapię zacząłbym od zadania sobie pytania:

Czego chcesz? Jeśli znasz odpowiedź,

wszystko się zmienia, nakierowuje samo.

 

ELA

Że tak powiem…

 

TERAPEUTA

(OFF)

Że tak powiem, nasi rodzice od dzieciństwa wpajali

nam złe nawyki myślowe. Słowa: „Jesteś niedobry”,

„Dzieci i ryby głosu nie mają” – wyrobiły w nas     nawyk autodestrukcji.

 

ELA

W dzieciństwie bez przerwy słyszałam, jak mój ojciec powtarzał matce :

„Jak skończysz czterdziestkę, to cię uśpię”.

Sprawdza się. Teraz zasraniec.

 

REDAKTORKA

(OFF)

Szanowni państwo. Nasz gość będzie odbierał

telefony jeszcze przez pół godziny. Trzej widzowie,

którzy dodzwonią się pierwsi…

 

ELA RAZEM Z REDAKTORKĄ

Otrzymają od nas kosz pełen niespodzianek.

 

ELA

Wolałabym torbę z twoją dedykacją.

 

(Słychać rżenie koni i szczekanie psów – OFF).

 

(MATEUSZ wpada wściekły do pomieszczenia z zaplamioną koszulą. ELA wycisza telewizor).

 

ELA

Co tu robisz?

 

MATEUSZ

Wyszedłem na parking, podawałem stróżowi kwitek,

wylazł do mnie z kawą…

 

ELA

Kawa, czy kawa z cukrem?

 

MATEUSZ

Z cukrem ma się rozumieć, bo zobacz. Spójrz.

 

ELA

Przyjechałeś spod firmy zmienić koszulę?

 

MATEUSZ

Wiesz, ile ta koszula…

 

ELA

Kosztowała? Wiem, bo sama ci ją kupiłam, jak jeszcze pracowałam.

 

 

MATEUSZ

To chyba rozumiesz moje poruszenie.

 

ELA

Nie przeginaj, Mateusz!

 

(Na słowo „nie przeginaj” MATEUSZ staje, jak wryty. Rozgląda się po pokoju. Widzi włączony telewizor i butelkę).

 

MATEUSZ

To ty się ogarnij. Zapomnij o telewizji,

już dawno skończyłaś czterdziestkę, pogódź się

z tym. Znajdź w końcu dla siebie jakieś sensowne

zajęcie. Tak dłużej nie można. Ten botoks, mówiłem

zobacz jaką masz zmarchę na czole. Skasował cię

doktor Skalpel jak za zboże. Moja matka nigdy

niczego nie stosowała, może olej słonecznikowy

jak się opalała. Siedemdziesiątka na karku

i ho, ho. Kawy nie pij. Ta dziewczyna, co cię

zastępuje, bardzo ciekawy wywiad o kawie zrobiła.

Krawat mi popraw. Dusisz mnie! Wariatka!

 

ELA

Stara wariatka!

 

MATEUSZ

Ty to powiedziałaś. Zwolnili cię, bo podduszałaś

wszystkich swoją zaborczością. Myślenie zmień,

tyle masz pozytywnych książek: ”Co dajesz wraca”,

„Czym się karmisz, tym nasiąkasz”. Czarną masz

duszę, jak moja koszula. Kwiatkowska dzwoniła,

mogłabyś się zająć dystrybucją kosmetyków.

Ludzie cię znają, szanują, może coś kupią.

 

ELA

Z dziennikarki chcesz zrobić dystrybutora?

Wiedziałam! Nie reżyseruj mi życia!

 

MATEUSZ

Ktoś musi. Dziennikarka, która stawia pasjanse, żeby sprawdzić, czy się ziści? Paranoja. Pogadamy później.

 

(MATEUSZ wraca z patio).

 

MATEUSZ

Śmierdzi kocimi szczynami! Przestałaś się starać.

Po wczorajszym lunchu przygotowanym przez ciebie

latałem w firmie jak opętany. Bąka przez ciebie

puściłem, Elu. Wstydu się najadłem. Powiedz coś!

Milczysz w poważnych życiowych kwestiach.

 

 

 

 

ELA

Twoje bąki Mateusz są poważną kwestią od dwudziestu lat. Spać się nie da.

 

 

MATEUSZ

Porozmawiamy o tym przy kolacji. Lecę. Czekają na

mnie.

 

ELA

Leć i nie wracaj. Mam dosyć!

 

MATEUSZ

Ja też!

 

(Słychać szczekanie psów i głos sąsiadów – OFF).

 

OFF

Ciszej tam!

 

(ELA. PIOSENKA NR2 „TENGO LA CAMISA NEGRA”).

 

 

 

 

SCENA PIERWSZA

(B)

 

WNĘTRZE. SALON-DZIEŃ.

(Ela, Carmen).

 

(Wchodzi CARMEN na tacy ma kolorowe czasopismo).

 

ELA

Co mi przynosisz, Carmen? Co to za czasopismo?

„Żyj tak, jakby to był ostatni dzień z tych, które

ci jeszcze zostały”. Czy to są oferty firm

pogrzebowych?

 

CARMEN

GEST

 

ELA

Oferty matrymonialne? Sugerujesz czas na zmiany?

Może ten? „Jestem emerytowanym aktorem. Grałem

w reklamach kleju do zębów”. Nie znam, nie widziałam.

Carmen nie sap. Możesz odejść. Resztę doczytam sama.

 

(ELA czyta ogłoszenia).

 

 

V.O.

Lubię Marysię, w sensie Carmen. Jest taka wrażliwa,

oddana i potrafi kochać Rysia, swojego wróżbitę.

Ona też wróży, może ją kiedyś o to poproszę. A ja

nigdy nie przeżyłam prawdziwej miłości. Mateusz…

Nawet już nie wiem jak wygląda. Czy ma cellulit,

nowy pieprzyk. Tyle czasu minęło. Obejrzę serial,

a potem się zastanowię….

 

(ELA zasypia przy stole. Dźwięki piosenki Chan Chan).

 

 

 

SCENA PIERWSZA

(C)

WNETRZE. SALON-DZIEŃ.

(Ela, Nieznajomy).

 

(ZMIANA ŚWIATEŁ. SEN ELI).

 

(Przy stole pojawia się NIEZNAJOMY ubrany w sombrero i ponczo. Ma ze sobą książkę i róże. Kładzie je na stole).

 

NIEZNAJOMY

Hola. Pani Sola?

 

ELA

To pan odpowiedział na moje ogłoszenie?

 

NIEZNAJOMY

Si. Nazywam się Manuel Manczeho. Dziękuję,

że pani przyszła.

 

ELA

A po co tyle czekać? (bierze książkę)

Można?”Jak skończysz czterdziestkę, to cię

uśpią”. Czy ja śnię? Czytamy te same książki.

 

NIEZNAJOMY

Sam ją napisałem. Przyniosę Martini. A pani, co

robi?

 

ELA

Jestem dystrybutorem kosmetyków.

 

NIEZNAJOMY

Piękny zawód. Proszę opowiedzieć mi coś o sobie.

 

 

ELA

Nie mam nic do ukrycia. Jestem otwarta i szczera

mówię, co myślę. A pan, co myśli?

 

NIEZNAJOMY

Szybko pani pije. Raz myślę o pracy, raz o niej nie myślę. Tak po prostu już mam.

 

 

ELA

Potrafi pan złapać równowagę. Ja nie.

 

NIEZNAJOMY

Si. Silny jestem, a pani jest taka delikatna.

Widzę, że nosi pani na sobie ciężary.

Co wewnątrz, to na zewnątrz. Trzeba się ich

pozbyć. Wiszą u szyi i ramion.

 

(NIEZNAJOMY masuje plecy ELI).

 

ELA

Tak, one nie pozwalają mi się ruszyć.

Bez nich zaszłabym dużo dalej.

 

NIEZNAJOMY

Pięknie to pani powiedziała. Jeśli zmierzymy się

z tym razem, to udźwigniemy wszystko. Przyniosę

następny.

 

NIEZNAJOMY

O czym, to ja mówiłem?

 

ELA

Że jak nie będziemy sami, to nie będziemy samotni.

Masuj. Odejdę dla ciebie od męża.

 

(ELA osuwa się na krześle).

 

NIEZNAJOMY

Za szybko ona pije.

 

 

(ZMIANA ŚWIATEŁ).

(ELA. PIOSENKA NR3 „CHAN CHAN”).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(SCANA PIERWSZA)

(D)

 

WNĘTRZE. SALON-DZIEŃ.

(Ela, Carmen, Mateusz)

 

(Słychać rżenie koni i szczekanie psów – OFF).

 

ELA

Carmen! Spałam? Tyle czasu? Mateusz podjechał.

Podawaj lunch. Muszę nastroszyć piórka.

 

MATEUSZ

Ello, Im Home! Co to za chemia w powietrzu?

Piłaś? O tej porze? Te twoje brazylijskie

problemy cię kiedyś przerosną.

 

ELA

Siadaj Mateuszku i smacznego.

 

(MATEUSZ siada do stołu. CARMEN podaje zupę).

 

MATEUSZ

Długo nad tym myślałaś?

 

ELA

Nad czym?

 

MATEUSZ

Nad tym, co za chwilę usłyszę. Minę masz taką, że

bez kija nie podchodź.

 

ELA

Tym razem, to poważna sprawa.

 

MATEUSZ

Przeżyłem tysiące twoich poważnych spraw, przez

ostanie pół roku.

 

ELA

Wiesz, ile lat jesteśmy ze sobą? Tyle, ile miałam

zmarszczek zanim je usunęłam. Dwadzieścia.

 

MATEUSZ

Miałaś tyle zmarszczek?

 

ELA

Każda zmarszczka, to jeden rok z tobą.

 

 

MATEUSZ

Plus cellulit w pakiecie. Do czego pijesz, i czego ty

chcesz Elu? Wszystko masz. Nasze ranczo jest większe

od rancza Alejandro Bermudy z twojego durnowatego

serialu. Ale my przynajmniej konie mamy!

 

ELA

To ty masz konie!

 

(Rżenie koni – OFF).

 

 

MATEUSZ

A ty masz szmergla, i to coraz większego.

ela29

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s