*biegną do kościołów*

*****

biegną do kościołów

fałszywi paralitycy

udający hemoroidy i epilepsję

naklejają na serca plastry

i wkładają bandaże koloru krwi

wywracają oczami

mają światłowstręt

rzucają się do ucieczki po otwarciu drzwi

kiedy rozświetla się blask nadziei

ze strachu przed uzdrowieniem

i utratą źródła cierpienia

fałszywi wyznawcy życia i śmierci

Tak ma na imię miłość

*jeśli jest ziarno, to musi owoc*

***
otworzyłam okna we wszystkich domach
dokonuję wyboru pomiędzy trwaniem i życiem
jakiego zawsze pragnęłam

są dni, których nie da się zaakceptować
noce, których nie da się znieść
rządy, które nie powinny istnieć
miłość, która tylko gdzieś jest
jak cel, który żyje w środku
niby owoc w ziarnie
albo skutek, który żyje tylko w przyczynie

ograniczeniom mówię – stop
jeśli jest ziarno, to musi być owoc
nie sposób tego rozdzielić

Ela Walczak – Metamorfozy są potrzebne

 

ela4

 

*metamorfozy są potrzebne*

***

to nie stamtąd, t o  s t ą d

promienieje

nie pozwala spać

co dwie godziny kładę ją na dłoni

i wrzucam do ust homeopatyczną

wdzięczność za niby diagnozę

zostałam pogryziona

przez halucynogennie zbuntowanych

nie jestem w stanie zagłuszyć

cudzego obłędu swoimi okrzykami

że szczęście nas tylko dopada

i prześladuje

wielu na mnie spogląda jakby widzieli

skąd ten ból pochodzi

j e s t  w s z ę d z i e

na niebie

w wodzie

i na ziemi

miewam złudzenia, że odchodzi

ale miewam też sny

których tym, co gryzą nie opowiem

czasami mam chęć na ospałość

i na inność

dopóki nie zniknie fałszywy obraz

że da się wszystko zmienić

 

zabliźniam stare rany homeopatią

a potem sama zaczynam gryźć i pluć

i l u z j ą  psychogennego

środowiska

bo nie da przejąć szczęścia

i intuicji od kogoś innego

ela1

Kilka twarzy Elki Walczak – tekst pochodzi z tomiku “Jestem niegrzeczna – wiersze, proza, brzydkie wyrazy i 20 twarzy”.

Kilka twarzy Elki W.

Napiszę o sobie ładnym językiem, żeby nie było, że chodzi w życiu tylko seks.

Mój umysł jest sprytny, zabawnie przedstawia wizje przyszłości. Oszukuje, kłamie, zachęca ale nie rozumie rzeczywistości. Widzę na twarzy zdziwienie, kiedy stawia przede mną ludzi, których hołubię w myślach, a w rzeczywistości okazują się zwykłymi idiotami. Mam prawo  być zdziwiona.

Maltretowane dzieci, zwierzęta, gwałcone kobiety wprawiają moją twarz w osłupienie. Wtedy widzę na niej lęk.

Moje nieposiadanie na twarzy zbyt wielu zmarszczek, pomimo wieku sprawia, że zastanawiam się czy to mineralka, którą wypijam w wolnych chwilach, marchewka czy serial Rodzinka PL, na którym nie ma się z czego śmiać, gładzą mi twarz.

Kiedy widzę w łódzkiej Manufakturze buciki za  pięć tysięcy, zastanawiam się czemu nie wygrałam konkursu Script Fiesta na scenariusz serialu filmowego. Zaczynam wtedy mieć pretensje do siebie, że się za mało staram, że nie przywiązuję wagi do detali. Wtedy moja twarz przed witryną sklepu jest wyjątkowo wkurwiona po raz kolejny na umysł, który nie rozumie, że nie da się być wszędzie w tym samym czasie.

Wiem, kiedy jestem zakochana. Moja twarz nabiera rumieńców. Średnio przesypiam noce, bo jestem szczęśliwa. Ale rano widzę głupi wyraz tej samej twarzy, bo umysł pyta : po co? Wtedy zaczynam się śpieszyć, żeby nie myśleć i nie zabrnąć dalej.

Stres zamieniam na czekoladki,  czekoladki na siłownię. Siłownię na siłę, żeby walczyć z pięknym umysłem, który nie ma twarzy.

A kiedy seks?

W międzyczasie.

ela63

*Nie depczcie kozieradki* Odpowiadam dziś na pytania internautów i udzielam porad dotyczących wielkości biustu – Ela Walczak

 

*Nie depczcie kozieradki*

Odpowiadam dziś na pytania internautów  i udzielam porad  dotyczących wielkości biustu. Zacznę od bardzo ciekawego wpisu.

– Pani Elu, moja siostra jest ode mnie chudsza ale ma większe piersi. Czy to dobrze.

– Pewnie, że niedobrze. Drogie dziecko, wielkość biustu jest uwarunkowana konstytucjonalnie czyli osobniczo. Ile masz lat dziewczynko?

– Czternaście.

– Trudno powiedzieć, jaka wielkość osiągną twoje piersi. Musisz cierpliwie poczekać do osiemnastki. Za cztery lata operacje plastyczne powinny być już bezpłatne.

Napisał do mnie również pan Jan z Bzowa.

– Pani Elu, dlaczego piersi budzą w kobietach tyle emocji? Przecież to taka sama część ciała jak ręka czy głowa.

– Drogi Janku, gdyby nie było różnicy w znaczeniu roli części ciała, to psy mogłyby szczekać dupami. Piersi, to atrybut kobiecości, wabik i sens życia. Ale z doświadczenia wiem, że małe nie przeszkadzają w uprawianiu sportu.

I jeszcze jeden list.

– Cześć! Moja mama ma niezbyt duży biust – miseczka A. Ja mam 24 lata i miseczkę B…

– Gratuluję, córeczko.

Drogie internautki zamieściłam na swoim blogu modowym, kilka ciekawych metod na powiększenie biustu  bez ingerencji skalpela. Z pewnością nie jest to wizyta u wróżbity Maćka, bardziej ziele Damiana.

Nie bądźcie nieszczęśliwe. WASZE PIERSI ROSNĄ WSZĘDZIE. Czy powiedziałam bzdurę? Ależ nie. Nie znacie działania kozieradki! To chwast, który depczecie wiosną na waszych łąkach a wystarczy się schylić i wyrwać!

Napój na porost piersi. Udostępniam bezpłatnie!!!

Do rondelka wlać dwie filiżanki wody i dodać jedną filiżankę kozieradki pospolitej / pierwsza pospolita łąka / Następnie wlać jedną lub dwie szczypty anyżu / a nóż, a widelec / , bazylii / z Brazylii / , kminku zwyczajnego, kopru ogrodowego / uwaga na wiatry / , kopru włoskiego / tym bardziej uważać na wiatry / , majeranku ogrodowego / TESCO  1,70 zł, BIEDRONKA 0,43 gr /  i palczatki cytrynowej / a tu nie kumam / Doprowadzić do wrzenia i odstawić. Pić jedną lub dwie filiżanki dziennie / trzy polecam paniom zauroczonym Pamelą Anderson /

Warto również masować piersi sproszkowaną kozieradką.

Panom już dziękujemy. Same je wymasujemy!

ela61

 

*w każdym razie*

***
w każdym razie
popłoch i zamęt towarzyszy temu
co po drugiej stronie
da się przejść bez obaw jeśli minie czas
na zastanawianie
nie idzie z tym w parze strach
tylko ciekawość czy da się wybrać

męcząca jest reakcja na ilość obaw
trudno dać się unieść innej fali
w każdym razie chcę spróbować
dojrzeć do przekraczania własnych granic

#CocoMalarstwo
#elzbietawalczakzyciorysy

ebook zyciorys kobieta w czarnym kapeluszu

Co można powiedzieć o seksie w dniu tak bardzo uroczystym, jakim jest Dzień Seksu? Może chociaż tyle, że czasami boli. – opowiadanie Eli Walczak

Dlaczego Bóg odebrał Joli Maciaszczyk pracę i chęć do orgazmów.

Jola miała 34 lata. Była wegetarianką i sprawnym doradcą ubezpieczeniowym. Na tyle sprawnym i samodzielnym, że radziła sobie baz szkoleń o asertywności i empatii. Jeśli słyszała jakieś uwagi w firmie na swój temat, to tylko „Jolka, mogłabyś być bardziej kobieca”.

Czym dla Joli była kobiecość. Push – upem z Triumpha, liftingiem z promocji i używanym Jeepem, zakupionym w Niemczech. Pierwsze dwa lata w firmie ubezpieczeniowej były dla niej tak ciężkie, że zapomniała, iż kobiecość dopełnia orgazm.

Czym był dla Joli orgazm. Niczym, w porównaniu z adrenaliną na spotkaniach biznesowych. Podpisując kontrakt, szczytowała bez zbędnych akcesoriów.

Jej inteligencja emocjonalna znacznie spadła, kiedy w firmie pojawił się broker i bloger Maciek Paciaszczyk. Po dwóch miesiącach reprezentował interesy klienta, jak nikt. Miał pod sobą już dziesięć „owiec”, czyli przedstawicieli, którzy pracowali za niego, a ona miała tylko sześciu sprawnych, po roku ciężkiej tyrki.

Zaczęli przeszywać się wzrokiem w dniu, w którym Jola uznała, że żaden facet nie będzie lepszy od niej. Więc, zmobilizowana jogą, ryżem i soją w trzy dni doprowadziła na rzeź kolejne trzy „owieczki”.

Jola Maciaszczyk i Maciek Paciaszczyk szli łeb w łeb prawie pół roku.

Do czasu.

Kiedy w Joli odkładał się ryż i złogi, Maciek przyspieszył. Afirmacje, siłownia, Red Bull i seks z Kasią Kaciaszczyk z działu odszkodowań, sprawiły, że odebrał Kasi klientów a Joli pałeczkę pierwszeństwa.

Jola wyraźnie słabła. Zostawała w tyle, na tyle, żeby pozwolić brokerowi i blogerowi zająć stanowisko menadżera.

Do czasu, kiedy razem poszli na spotkanie biznesowe, żeby ubezpieczyć właściciela Hotelu Morąg & Gołąb. Klient opierał się nawet po trzech butelkach wina. W końcu Jacek nachylił się nad nią i usłyszała magiczne „Jolka, mogłabyś być bardziej kobieca”. Zapomniała, że spływają po niej takie uwagi, bo coraz bardziej słabła. W jej głowie pojawiały się różne obrazy. Ona, wychudzona ale piękna, Maciek Paciaszczyk jako ten Pricasso malujący na jej plecach obraz penisem i średnio zachwycony klient biznesowy, który mocno osłabiony malował żywym pędzlem Maćka do góry nogami, krzycząc „Jolka mogłabyś być bardziej…”. Nie dokończył, biedaczek.

Jola do dziś nie wie, co to jest orgazm, bo już nie pracuje w tej firmie. Maciek Paciaszczyk też, bo klient biznesowy zmarł, za nim zdążył podjąć decyzję.

Żyjemy w trudnych czasach, w których co trzecia kobieta nigdy przeżyła orgazmu. Co trzeci biznesmen umiera, za nim się ubezpieczy i co trzeci broker myśli, że jest zawodowym seksownym blogerem.

ela13